Menu

Nowa Era Wojowniczek

Pierwsza część historii jest o Aileen Walker, która była zwykłą dziewczyną do czasu, kiedy poznaje pewnego kota, który wywraca jej życie do góry nogami.Druga część historii zaś dotyczy Cynthii, która odkrywa dopiero prawdę o sobie.

Pierwsza Wojowniczka, zwana Sailor V!

revivalbeast

Drogi pamięt­niku,

ni­gdy bym nie przy­pusz­czała, że sny które mie­wa­łam. Tak naprawdę były wspo­mnie­niami moich poprzed­ni­czek. A wszystko zaczęło się jakieś pół­tora roku temu, nim pozna­łam pozo­stałe dziew­czyny, które nio­sły to samo brze­mię co ja. Dotąd myśla­łam, że zwa­rio­wa­łam, ale teraz jestem w stu pro­cen­tach pewna, że tak nie było. Cho­ciaż moi rodzice upie­rali się, że to nic takiego i po pro­stu za dużo kre­skó­wek się naoglą­da­łam. Jed­nak gdy wypo­wia­dali te słowa, ich miny wska­zy­wały zupeł­nie na coś innego, lecz wtedy nie zwró­ciłam na to uwagi. Stąd naro­dził się pomysł, aby to wszystko spi­sać, bym mogła upo­rząd­ko­wać i poskła­dać w całość infor­ma­cje, jakie wtedy zdo­by­łam. Nadal nie mogę wyba­czyć moim rodzi­com, że zata­ili prawdę o mnie, jak i o rodzi­nie.

Wszystko zaczęło się ukła­dać w spójną całość, kiedy pew­nego pięk­nego dnia, wró­ci­łam do domu, z dodat­ko­wych zajęć siat­kówki. Zmę­czona, ale zado­wo­lona, jak ni­gdy nic wpa­ro­wa­łam do domu. Lecz nikogo nie zasta­łam, tak jakby wszyst­kich wywiało, cho­ciaż jak dobrze pamię­ta­łam, powinni być już w domu. Nieco zde­ner­wo­wana, ścią­gnę­łam buty i zmie­ni­łam na kap­cie. Wtedy usły­sza­łam dziwny szmer, który docho­dził z salonu. Z duszą na ramie­niu, po zdję­ciu kurtki i posta­wie­niu ple­caka, ruszy­łam w jego kie­runku. Im bar­dziej się do niego zbli­ża­łam, tym szmer sta­wał się wyraź­niej­szy i powoli prze­mie­niał się w ludz­kie głosy. Kiedy podłoga zaskrzy­piała, zatrzy­ma­łam się w pół­kroku, nasłu­chu­jąc, czy mnie usły­szeli.

- Co to było? - zapy­tał dam­ski głos, który nie nale­żał do mojej matki.

- Pew­nie to ktoś na ulicy, pro­szę się nie mar­twić - rzekł męski głos, który nale­żał do mojego ojca.

- Tak, czy ina­czej, nie zga­dzam się, aby moja córka miała pod­jąć się tej nie­bez­piecz­nej misji, jaką jej gotu­je­cie. Moim zda­niem, powin­ni­ście zna­leźć inną dziew­czynę, która lepiej wykona to zada­nie - powie­działa moja matka, cho­ciaż zda­wała sobie sprawę dosko­nale, że od prze­zna­cze­nia nie da się od tak uciec. '

A co za tym idzie, tak czy ina­czej, ich córka została wybrana na jedną z pię­ciu wojow­ni­czek i tego nie da się zmie­nić. Lecz miała cichą nadzieję, że jed­nak jakoś zapo­bie­gnie i nie dopu­ści, aby ta histo­ria, ponow­nie się wyda­rzyła.

Po cichu na palusz­kach, dotar­łam do drzwi, które były nieco uchy­lone. Ujrza­łam w nich moją mamę i ojca, jak i - o zgrozo! - parę kotów, które spo­glą­dały na nich dość uważ­nie, zacho­wu­jąc się zupeł­nie jak ludzie. Musia­łam, aż zamru­gać, z wra­że­nia, czy przy­pad­kiem nie mam zwi­dów. Tak czy ina­czej, posta­no­wi­łam dalej się tego roz­mo­wie przy­słu­chi­wać.

- Gdy­by­śmy mieli wybór, nie pro­si­li­by­śmy Was o to! Wtedy Kró­lowa, nie była w sta­nie, utrzy­mać swo­jej osta­tecz­nej formy, aby mogła ją poko­nać, dla­tego też jedyną opcją było zapie­czę­to­wa­nie jej w sobie. Do czasu, gdy naro­dzi się ta, która wraz z towa­rzysz­kami, dokoń­czy to, co ona nie mogła - prze­rwał na chwilę kot o srebr­nym futrze, nieco już poiry­to­wany zacho­wa­niem rodzi­ców jed­nej z wybra­nych.

- Ale prze­cież ... - wtrą­cił się mój ojciec, lecz mu prze­rwano.

- To nie jest nasze, widzi mi się, jak się Wam wyda­wało! Zosta­li­śmy przy­go­to­wani, aby wspo­móc nowe wojow­niczki, na każ­dym eta­pie ich walki. Dosko­nale Kró­lowa zda­wała sobie sprawę, że same sobie nie pora­dzą, a co za tym idzie, będą łatwym łupem dla wroga. - dodała czarna kotka, fuka­jąc już coraz bar­dziej, nie zwra­ca­jąc uwagi, że jej towa­rzysz, pró­bo­wał ją uspo­koić.

- Aria, uspo­kój się, dosko­nale zdaję sobie sprawę, w jakim jeste­śmy poło­że­niu. Lecz zło­ścią nic nie wskó­ramy, a tylko pogor­szymy sprawę - zwró­cił się do niej srebrny kot, kiedy gesty nic nie dały.

- Eh, masz co do tego rację, a co za tym idzie, czarno widzę przy­szłość nie tylko naszą, ale i tego świata. A tak poza tym, to ktoś nas pod­słu­chuje, od dłuż­szego czasu - odparła czarna kotka, pusz­cza­jąc oczki i wska­zu­jąc na drzwi.

Jak pamiętam, serce podskoczyło mi do gardła, lecz dalszą część tego wie­czoru, pamię­tam jak przez mgłę. Jedno było pewne, że po tym co usły­sza­łam, nie było mowy, aby moi rodzice mogli obró­cić to w żart. Nie wspo­mi­na­jąc o gada­ją­cych kotach. Po ich zacho­wa­niu zro­zu­mia­łam, że posta­no­wili wcze­śniej, niż pla­no­wali wyja­wić tajem­nicę, którą ich rodzina z poko­le­nia na poko­le­nie tak pie­czo­ło­wi­cie ukry­wała.

 

© Nowa Era Wojowniczek
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci